Strony

wtorek, 19 sierpnia 2014

pomidolove

Przyszły w paczce od jaanny.
Tak dużo, że nie dałam rady ich przejeść.
Aniu, suszę, aby zimą móc podgryzać chłopaków z Twojego ogrodu.
Każdemu jego raj.
Bardzo dziękuję :)


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

biegam sobie

W sobotę skończyłam mój pierwszy biegowy plan treningowy (6-tygodniowy).
Czas na wytyczanie kolejnych planów biegowych.
W głowie nieśmiało kołatają myśli o półmaratonie.
Oszalałam?


niedziela, 17 sierpnia 2014

niedziela, 29 czerwca 2014

Wyprzedaż garażowa

Dziś zapraszam Was tutaj:


Z dnia na dzień będzie tam rzeczy przybywać, więc zaglądajcie!

Miłego buszowania!
I dobrego tygodnia :)

Mamy lato!!!

środa, 25 czerwca 2014

Dwa i pół

O dniu (a właściwie nocy), gdy M. przyszła na świat już pisałam (tutaj).
Dziś od tej pamiętnej daty minęło dwa i pół roku.

Przez ten czas każdego dnia DOCHODZĘ do swoich granic:
-cierpliwości, gdy wydaje mi się, że jeszcze chwila i eksploduję
-empatii, której często mi brakuje, by spróbować Cię zrozumieć Córeczko
-wytrzymałości fizycznej, która przy zmęczeniu totalnym, permanentnym niewyspaniu i karmieniu tandemu jest ważniejsza niż mogłabym przypuszczać
-kreatywności, gdy brakuje mi pomysłów, choć powinnam reagować szybko
-emocjonalnych, gdy włączają mi się skrypty zachowań, których w naszej relacji bardzo chciałam uniknąć
-i wielu, wielu jeszcze innych...

I każdego dnia te granice PRZESUWAM.

Na tym polega moje macierzyństwo - na PRZEKRACZANIU GRANIC.

Dziękuję Wam, Córeczki.



sobota, 14 czerwca 2014

Truskawkowe szaleństwo

Pierwsze pojawiły się dwa tygodnie temu.
Rzuciłam się na nie z łapczywością wielką. Zresztą nie tylko ja. Pochłaniamy je całą rodziną w ilościach hurtowych. By nacieszyć się nimi, bo czasu - jak co roku - niewiele.

Jemy więc je głównie na surowo. Bez cukru, bo te od Pani Beaty są tak słodkie, że dosładzać nie trzeba.
Mają w sobie ciepło słońca.

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie próbowała zachować ich smaku na dłużej. Na te jesienne szarugi za oknem i na dni tak mroźne, że strach nos z domu wychylać.
Uczucie, gdy w takie dni otwieram słoik dżemu pachnącego latem - bezcenne!
Zatem już od kilku lat zamykam to lato w słoiczkach.
Do tej pory miałam kilka sprawdzonych przepisów, wszystkie jednak miały w składzie cukier, którego M. nie podajemy.
Nadszedł więc czas, by znaleźć na truskawki inny sposób.
Można je oczywiście przyrządzić bez żadnej substancji słodzącej, choć jak dla mnie są wówczas trochę mdłe w smaku.
Dlatego w tym roku dosłodziłam je daktylami.

I tak oto powstał mus truskawkowo-daktylowy.
Dla zainteresowanych podaję proporcje:
2 kg truskawek
200 g suszonych daktyli
szczypta cynamonu
trochę wody do rozgotowania daktyli

Truskawki myję, odszypułkowuję, wrzucam do garnka żeliwnego i zagotowuję. W tym czasie puszczą sok, który odlewam do buteleczek i pasteryzuję.
W czasie, gdy truskawki się gotują, przyrządzam daktyle - rozgotowuję je w niewielkiej ilości wody z dodatkiem odrobiny cynamonu i blenduję.
Do masy truskawkowej (po odlaniu soku) dodaję zblendowane daktyle i całość jeszcze raz zagotowuję.
Następnie ponownie blęduję do uzyskania kremowej konsystencji.
Gorący mus przekładam do wypieczonych słoiczków i pasteryzuję.

Nie wiem jeszcze jak będzie się taki mus przechowywał, ale po ubiegłorocznych doświadczeniach z truskawkami przygotowywanymi zupełnie bez cukru, jestem dobrej myśli :)

A zimą słoiczek otworzę i ciepło słonecznych truskawek ukoi zziębniętą duszę :)




środa, 11 czerwca 2014

Kokosowe ciasto rabarbarowe

Sezon na rabarbar dobiega końca, dlatego spieszę z wpisem o naszym rabarbarowym odkryciu tego roku (jakoś tak już od trzech lat co sezon odkrywamy przepis z rabarbarem w roli głównej, który skrada nasze serca).

Ciasto, o którym mowa jest nie tylko przepyszne, ale też bardzo szybkie do wykonania i zdrowe.
A ponieważ niemal maniakalnie dbam o to, co je moja rodzina, zależało mi na tym, by ciasto, które w zamierzeniu miała jeść także mała M. nie miało w składzie cukru, a najlepiej także nabiału i jajek.

Voila!
Przed Państwem pyszne kokosowe ciasto z rabarbarem!

By je upiec, potrzebujemy:
1,5 szkl. mąki orkiszowej (używam eco typ 700 z Bogutynmlyn)
130 g syropu z agawy (używam Bio Ener z Rossmanna)
1,5 szkl. wiórków kokosowych
125 g oleju kokosowego
kilka łodyg rabarbaru pokrojonego w plasterki
150 ml mleka roślinnego lub wody
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia

Jak już to wszystko mamy, to pozostaje jedynie wymieszać w jednej misce składniki suche, w drugiej mokre, a następnie połączyć zawartość obu misek i dodać rabarbar.
Tak przygotowane ciasto przekładamy do natłuszczonej formy i pieczemy 30-40 minut w 180 st.

W czasie pieczenia cieszymy się nieziemskim kokosowym aromatem, jaki otula dom, a potem już tylko delektujemy pysznym ciastem, bez wyrzutów sumienia, że niezdrowe :)