Strony

niedziela, 22 września 2013

Tak to już ze mną jest,

że zawsze mi szkoda, gdy lato się kończy. Urodziłam się w środku zimy, był pewnie gęsty śnieg, który skrzypiał pod stopami, a mróz przeszywał do szpiku kości, tak myślę. Pierwsze lata życia spędziłam w krainie nazywanej polskim biegunem, tam temperatura nigdy nie była zbyt wysoka. A mimo to lato to moja ukochana pora roku, kocham upały i to, gdy słońce swoimi promieniami ogrzewa mi buzię. Dlatego tak mi zawsze trochę smutno, gdy ten czas się kończy i nadchodzi jesień.
Tym bardziej, gdy lato takie krótkie jak w tym roku - ciepłych dni było jak na lekarstwo, nie zdążyłam dobrze wygrzać kości, zmagazynować w komórkach ciała tyle słońca, ile mi potrzeba, żeby przetrwać zimne pory roku. Dlatego jesień witam bez zbytniego entuzjazmu, ale mimo to z nadzieją. Bo przecież ciepłe swetry, grube skarpety, kubek gorącej herbaty w zaciśnięty w dłoni też potrafią ogrzać. Więc będę sobie szukać takich ocieplaczy. Postanowione!
A że jesień przy okazji potrafi być bardzo, bardzo piękna, to przecież wiadomo nie od dziś.
Dobrej jesieni! I pięknej!


2 komentarze:

  1. Ja też "ogrzewam" jesień ile się da-koce, kakao, ciepłe swetry... Ale i tak szkoda lata.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też szkoda :((( A ogrzewanie to jedyny znany mi sposób na przetrwanie tych zimnych pór roku.
      Trzymaj się zatem cieplutko :)

      Usuń