Strony

czwartek, 14 listopada 2013

listopadowe czasu umilanie

Nie wiem jak to się stało, że prawie miesiąc zajęło mi ujawnienie, co też miałam w planach zrobić z pokazanych w ostatnim wpisie składników. I nic nie mam na swoje usprawiedliwienie... no może poza zwykłym codziennym życiem i krzątaniną. Czas więc najwyższy nadrobić zaległości.
Tadam!


Oto ciasto na nasze ukochane pierniczki rustykalne, które już od prawie miesiąca okupuje lodówkę :)
Przygotowanie tych pierniczków to u nas już rodzinny rytuał. Najpierw, przynajmniej 6 tygodni przed pieczeniem trzeba przygotować ciasto, które po leżakowaniu w chłodnym miejscu rozwałkowuje się i wycina pierniczki :) A składniki na ciasto gromadzimy cały rok - w lutym ususzyłam skórkę pomarańczową, a z wakacji na Podlasiu przywiozłam dwa słoiki najlepszego miodu gryczanego jaki jadłam - właśnie z myślą o świątecznych wypiekach. Teraz już tylko pozostaje cierpliwie czekać na to, aż ciasto dojrzeje, by potem upiec pierniczki i wypełnić nimi świąteczne puszki, a potem brzuszki :)

W ogóle przygotowania do Świąt już u mnie dość mocno ruszyły - przy małej M. nie mogę sobie pozwolić na to, by wszystko robić w ostatnim tygodniu. Poza tym bardzo chcę uchronić siebie i moją rodzinę przed nerwowymi przygotowaniami na ostatnią chwilę, które to sama pamiętam z dzieciństwa. Przygotowałam już więc słoiczki żurawinowej konfitury do wigilijnego pasztetu i nastawiłam ciasto na staropolski piernik dojrzewający (które to ciasto razem z pokazanym powyżej zajmuje większą część naszej lodówki). Poza tym testuję różne wigilijne potrawy i powoli ustalam tegoroczne świąteczne menu. No i umyłam już połowę okien! :)

A niebawem pokażę Wam moi Mili moje kulinarne odkrycie tego roku i projekty nad którymi ostatnio pracowałam/pracuję. I obiecuję być tu wcześniej niż za miesiąc :)

1 komentarz:

  1. U nas też już zaczęły się świąteczne przygotowania:-) czas leci nieubłaganie...
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń