Strony

wtorek, 24 grudnia 2013

W Cichą Noc rodzi się... mama

Była Wigilia Bożego Narodzenia 2011 roku. Właśnie wróciliśmy z Pasterki, takie wcześniejszej, odprawianej u nas o 22.00. Zdążyłam wziąć prysznic i położyć się do łóżka. Pół godziny po północy.

Wtedy się zaczęło. Chociaż do terminu jeszcze ponad tydzień. Szybki telefon do położnej, która po jakimś czasie była już u nas. 
To był najpiękniejszy prezent świąteczny jaki dostaliśmy - o 7.00 rano była już z nami nasza Córeczka, Marianka.

Rodziłam w blasku lampek choinkowych i świec, przy kolędach z gramofonu, w domu pachnącym piernikami. Piękniejszego porodu nie mogłam sobie wymarzyć.

Zdaję sobie sprawę, że poród domowy nie jest dla każdego, że wiele mam czuje się bezpieczniej w szpitalu. Dlatego do niczego nie namawiam, niczego nie propaguję. Dzielę się tylko z Wami jednym z moich najpiękniejszych wspomnień. Właśnie dziś, w wigilijną noc. W drugą rocznicę.



6 komentarzy:

  1. Jestem pełna podziwu!!!
    ściskam świątecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Rownież posylam świąteczne serdecznosci! :)

      Usuń
  2. cudowne wspomnienia ... Najlepszego dla Marianki , a dla Was cudownych i spokojnych Świąt ..

    OdpowiedzUsuń
  3. Edytko,przepiękna opowieść:-)jak dobrze,że się wydarzyła w Waszym życiu:-)podnosi na duchu Twoja najprawdziwsza opowieść wigilijna-bez ściemy,tak zwyczajnie NIEZWYCZAJNA!!!!
    Całusy dla Mamy i wielkie buziole urodzinowe dla Marianki:-***
    pozdrawiam poświątecznie:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękujemy :) tak, masz rację, to taka nasza opowieść wigilijna, która już na zawsze nią zostanie :)
      ps. pozdrawiamy Ciocię od Królika ;)

      Usuń