Strony

poniedziałek, 26 maja 2014

Mała Ala

Moja M. uwielbia, gdy opowiadam jej bajkę o małej dziewczynce.
Zaczynam wtedy zwykle od nieśmiertelnej frazy:
Była sobie raz mała dziewczynka, o pięknym, przepięknym imieniu (tutaj M. dopowiada: Marianka).

Wam też opowiem dziś historię małej dziewczynki, która niestety bajką nie jest...

Była sobie raz mała dziewczynka, o pięknym, przepięknym imieniu Alicja.
Dziewczynka ta jest jeszcze malutka, ma niespełna cztery miesiące, jest pięć dnia starsza od mojej A.
Pewnego dnia z małą Alą stało się coś niedobrego - jej malutkim, zaledwie pięciodniowym ciałkiem zawładną wielki potwór o imieniu Guz. Zalągł się niepostrzeżenie w maleńkiej główce i rósł, rósł i rósł...

Historia Ali może mieć dwa zakończenia.
I wiecie co - to my możemy zdecydować jak się zakończy!
O pierwszym z nich nawet nie chcę myśleć.
Drugie pozwoli uwierzyć Ali, że żyje w krainie czarów :)
O wszystkim przeczytacie tutaj.

A ja dopowiem tylko to, o czym tam nie przeczytacie.
Dane jest mi znać osobiście Babcię małej Ali.
Spotykam się z nią od kilku lat 2,3 razy w tygodniu. Pani Beata sprzedaje nam bowiem świeże, naturalnie uprawiane warzywa. Zawsze takie (i tylko takie), na które jest sezon.
Pamiętam jej radość, gdy na widok naszej kilkudniowej A. opowiadała, że jej również przed paroma dniami urodziła się pierwsza wnuczka :)
Pamiętam strach w jej oczach, gdy opowiadała, że Ala ma ataki, po których traci przytomność, a lekarze w Toruniu wmawiają rodzicom przewrażliwienie i brak doświadczenia w opiece nad dzieckiem.
Pamiętam nadzieję w głosie, gdy mówiła, że Alę przewieziono do CZD, a potem jej nagły brak, gdy okazało się, że w Polsce operacja Ali na tym etapie jej życia nie jest możliwa.
Teraz przy każdej wizycie na straganie Pani Beaty widzę jej niesamowitą determinację, by środki potrzebne na operację Ali w Niemczech, udało się na czas uzbierać. Pani Beata potrafi poruszyć niebo i ziemię, by uratować swą pierwszą wnuczkę, by dać jej szansę na normalne dzieciństwo, a potem normalne życie.
Bo choć choroba Ali jest nie do wyleczenia, to przy odpowiednim leczeniu objawów, można z nią żyć.

Środki na operację Alicji można przekazywać tylko do 1-go czerwca. Możemy jej wspólnie sprawić piękny prezent na Dzień Dziecka!

Mam nadzieję, że gdy kupię u Pani Beaty pierwsze tegoroczne truskawki, które smakują u niej ciepłem i słońcem, na jej twarzy zobaczę ulgę. Ulgę, że wszystko się udało. Że jest dla Ali nadzieja.


2 komentarze:

  1. .....poryczałam się.....wspomnienia wróciły Nasza M.miała operację w CZD.......modlę się o zdrówko małej Ali.....
    Powiedz czy mała Ala jest CZD w Międzylesiu pod Warszawą?może rodzice czegoś potrzebują?
    zielone:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, napisałam maila. Zresztą wiesz, bo już mi odpisałaś :)
      A z ostatniej chwili - udało się zebrać całą kwotę potrzebną na operację Ali!
      Teraz pozostaje modlić się o jej pomyślny przebieg.
      Wieczorne :*

      Usuń