Strony

sobota, 14 czerwca 2014

Truskawkowe szaleństwo

Pierwsze pojawiły się dwa tygodnie temu.
Rzuciłam się na nie z łapczywością wielką. Zresztą nie tylko ja. Pochłaniamy je całą rodziną w ilościach hurtowych. By nacieszyć się nimi, bo czasu - jak co roku - niewiele.

Jemy więc je głównie na surowo. Bez cukru, bo te od Pani Beaty są tak słodkie, że dosładzać nie trzeba.
Mają w sobie ciepło słońca.

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie próbowała zachować ich smaku na dłużej. Na te jesienne szarugi za oknem i na dni tak mroźne, że strach nos z domu wychylać.
Uczucie, gdy w takie dni otwieram słoik dżemu pachnącego latem - bezcenne!
Zatem już od kilku lat zamykam to lato w słoiczkach.
Do tej pory miałam kilka sprawdzonych przepisów, wszystkie jednak miały w składzie cukier, którego M. nie podajemy.
Nadszedł więc czas, by znaleźć na truskawki inny sposób.
Można je oczywiście przyrządzić bez żadnej substancji słodzącej, choć jak dla mnie są wówczas trochę mdłe w smaku.
Dlatego w tym roku dosłodziłam je daktylami.

I tak oto powstał mus truskawkowo-daktylowy.
Dla zainteresowanych podaję proporcje:
2 kg truskawek
200 g suszonych daktyli
szczypta cynamonu
trochę wody do rozgotowania daktyli

Truskawki myję, odszypułkowuję, wrzucam do garnka żeliwnego i zagotowuję. W tym czasie puszczą sok, który odlewam do buteleczek i pasteryzuję.
W czasie, gdy truskawki się gotują, przyrządzam daktyle - rozgotowuję je w niewielkiej ilości wody z dodatkiem odrobiny cynamonu i blenduję.
Do masy truskawkowej (po odlaniu soku) dodaję zblendowane daktyle i całość jeszcze raz zagotowuję.
Następnie ponownie blęduję do uzyskania kremowej konsystencji.
Gorący mus przekładam do wypieczonych słoiczków i pasteryzuję.

Nie wiem jeszcze jak będzie się taki mus przechowywał, ale po ubiegłorocznych doświadczeniach z truskawkami przygotowywanymi zupełnie bez cukru, jestem dobrej myśli :)

A zimą słoiczek otworzę i ciepło słonecznych truskawek ukoi zziębniętą duszę :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz