Strony

niedziela, 1 czerwca 2014

Ukochaki majowe

Minął maj, więc pomyślałam, że powinny się tu pojawić ukochaki, czyli rzeczy (te materialne i nie), przy których zatrzymaliśmy się w tym miesiącu na dłużej.
A więc:

Maj to zdecydowanie czas drewnianych zabawek - niepodzielnie rządziła kaczka nieboraczka, choć od połowy miesiąca musiała odstąpić trochę przestrzeni pewnemu koniowi (o koniu będzie osobny wpis, bo to koń nie byle jaki!)



W majowym menu dominowała głoska "sz" - jak szparagi i... szczaw. Pamiętam, że jako dziecko nienawidziłam szczawiowej, więc nigdy do głowy nie przyszło mi, by gotować ją w moim domu. Do czasu, gdy wysłałam P. po szpinak, a wrócił ze szczawiem :)
Podjęłam się więc wyzwania i z przepisu Liski powstała pyszna zupa. Nawet dwulatka zjadała ze smakiem!
A na deser oczywiście rabarbar! Przez cały miesiąc - na tysiąc sposobów (w najbliższym czasie pokażę jeden z nich).



Najbardziej aktywizująca książka ever! "Naciśnij mnie" Herve Tulleta.
I po raz kolejny przekonuję się, że geniusz tkwi w prostocie. Ileż świeżości umysłu trzeba mieć żeby zrobić (celowo użyłam tego słowa) książkę o kropkach (i jeszcze zarobić na niej duuuużo pieniędzy!).
A przede wszystkim tak bardzo zaktywizować dzieciaki.
Odkąd kropki zamieszkały pod naszym dachem, ciągle pocieramy, naciskamy, potrząsamy, dmuchamy i klaszczemy. A frajdy przy tym co niemiara! :)


Końcówka maja to deszczowe dni, które sprzyjały rozrywkom domowym - nasze hity to nauka zapinania guzików (zgapiłam od An z Liliija - dziękuję!) i piaskownica w kartonie - sprzątania mnóstwo, ale zabawa była przednia :)



Natomiast A. zakochała się w pewnym misiu. Miś to nie byle jaki, bo grający :)
Nic wyszukanego, ot, zwykła przytulanka-pozytywka, kupiona pod wpływem impulsu w Rossmannie. Ale melodia, którą wygrywa piękna. Nucą ją u nas pod nosem wszyscy domownicy :)


I do łask wrócił hamak! A już myślałam, że to był zakupowy błąd. Uff... :)
Mamy ten: Amazonas Koala


Zaś mamowym ukochakiem majowym okazał się blog Pauliny http://zwidokiemna.wordpress.com/
Przepadłam w nim na długie majowe noce i przeczytałam wstecz cały.
Paulinko, tworzysz piękny świat dla małej Po!

A już niebawem o tym jak minął nam pierwszy czerwcowy weekend - oj, działo się, działo!
Do zobaczenia!

4 komentarze:

  1. Uwielbiam Tulleta! Jego książki są niesamowite, nie widziałam dziecka, które by nie "przepadło" otwierając :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się teraz czaimy na "Kolory", ale wcześniej trzeba się logistycznie przygotować na to, co niechybnie będzie efektem zainspirowania lekturą :)

      Usuń
  2. dziękuję!
    naprawdę nikt dawno nie zrobił mi takiej niespodzianki :)


    PS. cudny hamak! cudny! dla drugiego dziecka na pewno będę w taki się zaopatrywać! postanowione ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję :) Spędziłam u Ciebie długie, nader przyjemne godziny :)
      I zupełnie nie spodziewałam się, że tu zajrzysz!
      PS. Gwarantuję, że i Po jeszcze skorzysta :) U nas Dziewczyny wylegują się na zmianę :)

      Usuń